Dzień Kobiet 2018

Dzień Kobiet to nie tylko święto ku czci płci pięknej. Jest to również najważniejszy dzień dla świata. Tak, bowiem bez naszych kochanych dziewczyn, wszystko dookoła nas by upadło. Nie byłoby niczego. Dla mężczyzny zabrakłoby motywacji, żeby zrobić cokolwiek. Dlatego 8 marca dajemy naszym kobietom wszystko od serca, byle tylko nie zabrakło im sił do ciągnięcia świata do przodu.
Żeby złamać utarty konwenans, jakim jest ofiarowanie kwiatka (umówmy się, do kreatywnych prezentów on nie należy, a przecież paniom należy się coś więcej, nie tylko od święta), w naszej szkole daliśmy mały koncert, w całości poświęcony najważniejszym osobom tego dnia. Idealna okazja na taki event. Zebraliśmy różnorodny repertuar, wielu wykonawców ze szkoły, a także spoza i spięliśmy poszczególne piosenki krótkimi teatralnymi wstawkami. Miało być miło oraz przyjemnie, najważniejsze – nie zanudzić widowni. W końcu występuje się dla niej. Zaczęło się spokojnie, można powiedzieć wręcz szablonowo. Zabrzmiały utwory takie jak: „A ona cicha”, „Po prostu miłość”, „You are the reason”, „Nie jesteś sama”, „Yellow”, „With or without you”, autorska kompozycja naszego kolegi. Do ostatniej piosenki wszystko przebiegało normalnie, zgodnie z naszymi przewidywaniami. Gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki finałowego wykonania, stało się coś czego nikt się nie spodziewał… 
Sławomir to już nie artysta. W zasadzie to zjawisko społeczne, które 
dotknęło i łączy każdego Polaka w zabawie. Nie inaczej było na naszym występie. Widownia zaczęła szaleć podczas „Miłość w Zakopanem”. To szczególnie niezwykłe z pozycji „sceny”, kiedy nagle przed tobą zaczynają bawić się nauczyciele i uczniowie, śpiewając oraz tańcząc przy tym. Żaden z nas nie spodziewał się takiej reakcji publiczności. Szczególnie, gdy po zakończeniu rozległy się okrzyki: „Jeszcze raz, chcemy jeszcze raz”, „Bis”. Ciężko opisać, jak niezwykłe jest uczucie, gdy publika pragnie posłuchać zespołu jeszcze raz. Jeszcze cudowniejsze jest, gdy możesz dać innym to, czego chcą. Widownia nie zawiodła i dała prawdziwego czadu. Na koniec rozległy się gromkie brawa dla wszystkich, ale w szczególności należały się publiczności, bo czegoś takiego nie widzi się codziennie. Podsumowując – działo się. 

Jakub Borowiec

fotorelacja: